offtopic

Unikanie noszenia walizek

Przechodzisz, oglądasz, przeglądasz, oceniasz od góry do dołu. Albo wcale się nie wdajesz w szczegóły i od razu przystępujesz do rzeczy. Później spotkasz się jeszcze kilka razy, albo od razu porzucisz. Nawet zapomnisz użyć, bo przecież wokół tyle innych możliwości. Starych, owszem, też. Ale tu chodzi o te nowe. Wyglądające z każdego możliwego zakątka. Kuszące, uwodzące, zapewniające o swojej wyjątkowości, atutach pozwalających na lekkomyślność. Otumaniających możliwościami, kuszących niezależnością i oryginalnością. Takich na pewno nie mam. Jeszcze.

To mogę niestety zawsze sobie powiedzieć. Bo oczywiście chodzi o rzeczy. Zalewającą, duszącą i tłamszącą postanowienia falę dóbr materialnych. Książki, ubrania, szpargały, które potem skutecznie będą łapały kurz. Czekały aż założę je na szyję lub nadgarstek. Kusiły zakryciem ciała. Lub jego umyślnym odsłonięciem. Upoją nowymi historiami, które będę pochłaniać wieczorami. Ale nadal pozostaną rzeczami. Jak dobrze w końcu zdać sobie z tego sprawę. Pieniądze szczęścia nie dają. Niepohamowane zakupy też nie.

IMG_20140707_112651

Fragment książki „Kometa nad Doliną Muminków”, Tove Jansson, Nasza Księgarnia.

Zwykły wpis
polska moda

W chmurach

Cloudmine, za którym stoi Marianna Grzywaczewska (co za piękne imię), właśnie zaprezentowało nową szatę graficzną strony. Zmienił się też sposób organizacji strony, wróciły takie marki jak LOUS, a ja szczególnie cieszę się na dołączenie do chmurkowej ekipy marki MARIOS. Dodatkowo kilka obecnych na stronie marek zaprojektowało specjalnie dla chmurki, odpowiadające stylistycznie nazwie sklepu rzeczy, zebrane w kolekcji UNO. Tu szczególnie warto zwrócić uwagę na narzutkę NOVE z grafiką autorstwa Olki Osadzińskiej. Jest leciutko, kobieco i bardzo prosto. Cloudmine stoi nieco z boku całego portalowego, sprzedażowego centrum. Nie mnie oceniać cały tego efekt, bo ekspertem nie jestem, ale jako konsument bardzo sobie to cenię. Nawet jeżeli nie mogę wybierać spośród setek projektantów, to wiem co wchodząc na cloudmine.pl będę mogła znaleźć. Minimalistyczne, bardzo kobiece projekty odzieżowe. Ciekawe, często unikatowe elementy wystroju wnętrz. Teraz też proste ubrania męskie (na razie jedna marka AŁ) i dziecięce. Nie są to rzeczy tanie i zdaję sobie sprawę jak wiele osób może zupełnie nie podchwycić podobnego dizajnu w proponowanych cenach. Ale w końcu każdy ma wolny wybór. Ja też raczej rzadziej kupuję, ale za to chociaż czasem napawam wzrok. Bo czy chociażby ta skórzana chmurka od Ani Kuczyńskiej, czy torba MARIOS z pięknym nadrukiem nie mogą być po prostu przyjemną higieną oka?

10491098_715165251851915_8076703172785549563_n

22-682x1024 Cloudmine31252-682x1024 zdjęcie-2-3-682x1024

Zdjęcia pochodzą ze strony cloudmine.pl

Zwykły wpis
offtopic

Instant

Z regularnością pisania jestem na bakier. Nie ma się nawet z czego tłumaczyć. Jakoś tracę poczucie sensu, w pisanie bloga (tym bardziej w tematach okołomodowych) też. Ale w końcu dobrze mieć ten swój kawalątek Internetu, dzięki któremu mam Was, poznałam masę fajnych ludzi i doświadczyłam fantastycznych rzeczy. Jak dobrze pójdzie, to się znów przekonam. A na razie udzielam się aż nadto na Instagramie.

IMG_20140616_171035 IMG_20140616_173505 IMG_20140617_222400 IMG_20140619_142821 IMG_20140620_085915

Zwykły wpis
mój styl

Yellow Submarine w kompocie

Pamiętam jeszcze te blogowe czasy, kiedy stało się długo przed szafą i dobierało ubrania. Patrząc na swoje zdjęcia z tamtego czasu utwierdzam się w przekonaniu, że nigdy nie ma dobrego efektu, jeżeli się za bardzo kombinuje. Teraz przed obiektywem najlepiej czuję się bez makijażu, w ubraniach, które noszę na co dzień. Nie dobierając na siłę torebki, jeżeli akurat jej nie zabieram na spacer, na którym Paskud zrobi mi zdjęcia. Bo i po co? Później komuś na blogu się to spodoba, a komuś innemu mniej lub zupełnie. Takie to proste, a chyba rzeczywiście trzeba przeczekać czas, kiedy łaknie się akceptacji.

Buty to śmieszna sprawa w sumie. No dobra, może bardziej komediodramat. W Wielki Piątek szykowałam wyjątkowo jak na siebie dużo potraw na świąteczny stół. Do jednego z ciast zabrakło ajerkoniaku (nie żebym wcześniej wypiła, po prostu nie było). Mieszkam na Starym Mieście. Miejscu przepełnionym restauracjami, sklepami z pamiątkami i spożywczymi z turystycznymi cenami. Szybko wyskoczyłam do jednego z takich przybytków po rzeczony alkohol, ale po drodze miałam akurat Run Colors Piwna. Akurat było otwarte, z ciekawości weszłam zobaczyć co nowego i stety-niestety zobaczyłam świeżo dostarczone trampki Vansa z kolekcji The Beatles Yellow Submarine. No i jak mogłam nie kupić? Zobaczcie tylko na te czadowe wzory rodem z filmu wesołej czwórki.

Koszulka jest częścią większej kolekcji, bo pewnie co starsi stażem Czytelnicy wiedzą, że jestem wręcz psychofanką Pan Tu Nie Stał. Mam już ich wszystkie możliwe części garderoby i nie tylko – to marka, u której najciężej mi powstrzymywać się od zakupów (czyt. nie robię tego). Świetna jakość, opakowanie takie, że rozpakowywanie paczki jest jeszcze fajniejsze, klimat tworzony wokół ubrań z grafikami nawiązującymi do PRL – cud miód. Zdecydowanie zdominowali moją szafę.

yellow submarine w kompocie1_MG_1749yellow submarine w kompocie

koszulka – Pan Tu Nie Stał

płaszcz – RISK made in warsaw

spodnie – Levi’s

buty – Vans

Zwykły wpis
mój styl, polska moda

REMANENT

 Nie wiem jak to się stało, że tak późno zabrałam się za szersze przedstawienie mojej współpracy z Remanentem. Pamiętam jaka byłam zaciekawiona pomysłem przy ich pierwszych projektach. Lubiane przeze mnie blogerki zaprojektowały swoje idealne białe koszulki. I tak powstała dwuwarstwowa koszulka Harel, kwiecista koszulka Pani Mruk, rozgwieżdżona od Heleny czy koszulka na sto możliwości od Anio. Fajny, prosty pomysł realizowany z grupą osób, które lubię i czytam. Na jakiś czas później Remanent zamilkł, spotykaliśmy się na targach, aż tu nagle wiadomość, czy ja też nie chciałabym czegoś „zaprojektować” (w tym wpisie to słowo musi być traktowane naprawdę umownie, bo nadal uważam, że to za dużo jeżeli chodzi o mało wprawne narysowanie) i nie musi to już być biała koszulka. Jak to w podobnych momentach, gdy ilość opcji przerasta możliwości, zapanował w mojej głowie chaos. Przez kilka dni nie mogłam nic sensownego wymyślić, więc po prostu zajrzałam do szafy i zaczęłam szukać czego mi w niej brakuje. Obszerna, ciepła bluza była pierwszym typem. Miała być przytulna, wygodna, z przedłużanym tyłem i dużym kapturem. Ogólny granat miał być delikatnie przełamany zieloną tasiemką w metalowym suwaku. Ściągacz idący na zewnątrz, pod kapturem jest wkładem Marty z Remanentu – jak tylko pokazała mi przykład, nie mogło być inaczej. Koszulka jest efektem potrzeby czerni. Brakowało mi jej w tej części garderoby. Oczywiście luźna, z wcięciami na dole, luźny krój, dwa dekolty (można nosić na dwa sposoby, mój ulubiony to wcięcie na plecach) i przede wszystkim dłuższe rękawy. Tu akurat nie myślałam tylko o własnych potrzebach, ale też mojej Mamie, które nie znosi koszulek z bardzo krótkim rękawkiem. A obecnie chyba tylko takie są w ofercie sieciówek. Dlatego teraz cieszymy się czarną koszulką idealną w 100% wykonaną w Polsce, w Łodzi.

Dzięki dobremu kontaktowi z Martą, Tomkiem i Anią czuję się w tych ciuchach jak w drugiej skórze. Powinnam Wam pokazać te rzeczy wcześniej przede wszystkim dlatego, że teraz są już przeze mnie znoszone. Nie mam litości, używam niemal codziennie. Ostatnio byłam odwiedzić duet Remanentu w ich mieście, Łodzi i miałam okazję zobaczyć cały proces produkcji. Od dziewiarni, która wyglądała po prostu pięknie (te wszystkie szpule nici i kosmiczne maszyny) po szwalnię, w której miałam okazję poznać panie, które szyją nam ciuszki. Świetne doświadczenie, bo teraz na targach można poznać projektantów, powiedzmy, że pierwszą linię, za którą kryje się jeszcze dalszy system produkcji. Dotrzeć do ludzi na dalszych etapach pozwala powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że wiadomo jak i gdzie powstają ubrania. Dzięki temu czuję się w nich jeszcze lepiej.

A teraz zmykam do pieczenia wegańskiego pasztetu, bab i mazurków ;-) Życzę Wam wesołych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych!

REMANENT2_MG_1648REMANENT3_MG_1667REMANENT4_MG_1688REMANENT5

zdjęcia – Paskud

koszulka i bluza – Remanent (do kupienia tu lub tu)

spodnie – ANOI

naszyjnik – Kasnalka

 

Zwykły wpis
offtopic

Pralnia dla Kasisi

Za górami, za lasami i głębokimi wodami jest takie miejsce jak Zambia. W tej Zambii jest Kasisi, wioska misyjna, gdzie znajduje się sierociniec. Usłyszałam o nim w grudniu, na mszy, kiedy podczas ogłoszeń do mikrofonu podszedł Szymon Hołownia i ze wzruszeniem opowiadał o dzieciach. Małych i nieco większych, z różnymi chorobami i życiowymi przejściami, o których większości z nas się nie śniło. Polskie siostry robią wszystko, żeby maluchy miały możliwość wracania do zdrowia, rozwijania się, nauki i beztroskiej zabawy. Takie to niby podstawy są czasem w niektórych warunkach marzeniem. Szymon Hołownia i wszyscy zaangażowani w Fundację Kasisi robią wszystko, żeby je spełniać. Dlatego od stycznia jestem przyszywaną mamą dla siedmioletniej Esther i regularnie zasilam spiżarnię.

Pralnia_dla_Kasisi_baner_FB_dołącz_do_akcji

Chciałabym zaangażować i Was w pomaganie, a nadarza się ku temu idealna okazja. Ruszyła akcja Pralnia dla Kasisi, która ma na celu zgromadzenie pieniędzy na budowę pralni z prawdziwego zdarzenia. Wiadomo, ubrania się brudzą, szczególnie u dzieci. Pomnóżcie to razy ponad 260, bo tyle jest w Kasisi dzieci, dodajcie jeszcze siostry i pracowników – wychodzi cała masa prania. Dlatego konieczna jest budowa takiego systemu, który odpowiednio wyczyści wszystkie ciuszki (pamiętajcie, że w Kasisi są też dzieci chore, które wyjątkowo potrzebują czystego otoczenia) i zwróci je do użytku następnego dnia.

Pralnia_dla_Kasisi_

Co można zrobić? Poszukajcie w swojej szafie jakiegoś fajnego ciuszka lub dodatku, którego już nie używacie, a który jak najbardziej nadaje się do noszenia. Zalogujcie się na szafa.pl i wystawcie swoje cudo na aukcję. Cała wylicytowana kwota będzie przekazana do Kasisi! Brzmi banalnie prosto, prawda? ;-) Dodatkowo na aukcjach można kupić rzeczy, które wystawili między innymi Marcin Prokop, Kasia Tusk czy Zuzanna Bijoch (od której, mam nadzieję, wylicytuję spódnicę).

Ja wystawiłam swoje złote botki czyli stumilowe buty. Zachęcam do licytowania dla dzieciaków!  główne

Zwykły wpis